Uwaga ! Człowiek w bańce

FacebookTwitterGoogle+Podziel się

W moim internecie są tylko moje rzeczy i to mnie martwi !

Jako przedstawicielka pokolenia Y z całą pewnością dobrodziejstwo internetu postrzegam jak okno na świat. Mimo spędzania sporej części wolnego czasu w Internecie i świadomości zjawiska algorytmicznej selekcji, dotychczas nigdy nie doświadczyłam tak dotkliwie jego ograniczającej strony. Prawdą jest, że niejednokrotnie irytowały mnie wędrujące za mną reklamy przeglądanych rzeczy i czasem skłaniało mnie to do chwilowej refleksji nad owym zjawiskiem. Nigdy jednak, jak żaba, która jest w stanie się ugotować, nie zauważając rosnącej temperatury wody, nie zauważyłam jak „wąska” jest przestrzeń „mojego internetu”. Kiedy to się zmieniło? Parę tygodni temu. W trackie urlopowej przerwy wylegując się na tarasie, skorzystałam z cudzego konta na portalu społecznościowym. Im dłużej, przesuwałam tablicę w dół, tym bardziej czułam, że w życiu omija mnie dużo ciekawych rzeczy, o których zdaje się „mój internet” zapomniał. Giełda papierów wartościowych, historia XX wieku, sport, prawo i inne różności, których na moim koncie nie doświadczam. W mojej głowie pojawiło się rozczarowanie, prawie tak samo silne, jak to, którego doświadczyłam w wieku 12 lat w bibliotece, gdy zorientowałam się, że nie jestem w stanie przeczytać wszystkiego, co nasz lokalny zbiór posiada, mało tego zrozumiałam wtedy również, że nasz lokalny zbiór posiada niewiele pozycji.

Okazało się, że wszystkie wyklikane przeze mnie i zalajkowane strony, z jednej strony są dobrodziejstwem wiedzy, która mnie fascynuje, z drugiej zaś przekleństwem jak utarte przekonania na temat świata, które utrudniają nam widzenie rzeczy, takimi, jakimi są. Z ciekawością i za zgodą oczywiście, zaczęłam podglądać tablice znajomych z uporem maniaka lajkując dodatkowo u mnie, to co uznałam, za odmienne od dotychczasowych monotematycznych treści. Cóż, zadanie godne Syzyfa, każdy bowiem klik zapętlał moją przestrzeń coraz bardziej. Pomyślałam, że w tej przestrzeni tak pełnej wiedzy twórcy algorytmizacji internetu, zafundowali nam specyficzny filtr uwagi, tyle że cel jego działania jest zgoła odmienny od tego, który każdy z nas posiada.
Zaczęłam szukać i znalazłam sporo treści na ten temat, uff w internecie zawsze znajdzie się ktoś, kto myśli podobnie. W taki oto sposób dotarłam do książki Eli Parisera, twórcy koncepcji bańki filtrującej.

 

Znalezione obrazy dla zapytania eli pariser filter bubble book

Genialne! Eli w filmie poniżej w bardzo zgrabny i czytelny sposób mówi o tym, czego doświadczyłam. Bańka filtrująca dotyczy całego internetu, nie tylko przestrzeni mediów społecznościowych, to przerażające jak bardzo internet personalizuje nam treści. Z tyłu głowy myślę o tym, jakie konsekwencje dla wyszukiwanych później treści może mieć klikanie rzeczy, które interesują nas jedynie chwilowo. Czy to oznacza, że internet coraz częściej będzie mi serwował, dawkę informacji zgodną z moimi poglądami ? A co z tolerancją? Czy to oznacza, że filtrowanie treści może przyczynić się do wzrostu nietolerancji dla odmiennych poglądów ? Czy internet dzięki algorytmizacji staje się konformistyczny ? Okazuje się, że wizja karmienia się jedynie treściami, które zostały dla mnie specjalnie wybrane, trochę mnie niepokoi. Wyklucza to bowiem przypadkowe spotkanie z odmiennymi i wyjątkowymi ludźmi w przestrzeni wirtualnej, a przecież to właśnie w przestrzeni internetu fascynuje mnie najbardziej. Internet zaczyna przypominać mi własny regał z książkami, kocham zgromadzone tam pozycje, jednak dreszcz podekscytowania przeszywa mnie, gdy stoję w sklepie z książkami, a możliwości wyboru zdają się nie mieć końca. Takiego internetu właśnie strasznie mi żal.

 

Znalezione obrazy dla zapytania eli pariser filter bubble book

Bańka filtrująca (ang. filter bubble) – sytuacja powstała w wyniku działania określonego algorytmu, gdzie osoba korzystająca z sieci otrzymała informacje wyselekcjonowane, które dobrane zostały na podstawie informacji dostępnych na temat użytkownika, np. lokalizacja lub historia wyszukiwania[1]. Powoduje to, że użytkownik zamknięty jest w samonapędzającym się cyklu opinii, a szukający nie zostaje nigdy skierowany na odmienne tematy lub punkty widzenia[2].

Znalezione obrazy dla zapytania eli pariser filter bubble book

Przykładem tego zjawiska są wyniki spersonalizowanych wyszukiwań w Google’u i informacyjnych strumieni w Facebooku[3]. Termin został ukuty przez internetowego aktywistę Eliego Parisera w książce The Filter Bubble: What the Internet Is Hiding from You (2011)[4]. Według Parisera użytkownicy mają mniejszy kontakt z konfliktogennym punktem widzenia, a także, będąc we własnych bańkach informacyjnych, są intelektualnie odizolowani[5]. Pariser wskazał przykład, w którym jeden z użytkowników szukając w Google’u frazy „BP” otrzymał wiadomości inwestycyjne nt. przedsiębiorstwa British Petroleum, natomiast inny szukający dostał informacje nt. eksplozji platformy wiertniczej Deepwater Horizon; autor podkreślił, że te dwa wyniki wyszukiwania były „zupełnie inne” (strikingly different)[6][7][8]. W opinii Parisera efekt bańki może mieć negatywne konsekwencje w publicznym dyskursie, ale pojawiły się także kontrastujące opinie sugerujące, że efekt jest minimalny[9].

Zachęcam gorąco do obejrzenia 9-minutowego wykładu dla TED w wykonaniu Eli ! W filmie poniżej,  twórca koncepcji w błyskotliwy sposób objaśnia jej istotę.

 

Poniżej ciekawe artykuły na ten temat:

Jak jesteśmy profilowani w sieci?

Spersonalizowany internet

 

4 Comments Add yours

  1. iwona napisał(a):

    Dzięki za ten tekst. Uświadomiłaś mi to, co mi chodziło po głowie od dłuższego czasu, ale jakoś nie mogłam tego nazwać. Tak naprawdę po raz kolejny doświadczyłam skutków prostego, starego powiedzenia, że kij ma dwa końce. Tu jest to samo – z jednej strony jesteś bogatsza w wiedzę o tym, co cię interesuje, z drugiej – tracisz możliwość rozwoju nowych zainteresowań. Czy da się z tym coś zrobić? Chyba trzeba po prosty poświęcać równie dużo czasu co internetowi starym sposobom zdobywania wiedzy, np. książkom, gazetom, rozmowom, spotkaniom z ciekawymi ludźmi. Pozdrawiam

    1. Joanna Flis Joanna Flis napisał(a):

      Zgadzam się z Tobą, wygląda na to, że poszerzanie horyzontów wymaga więcej wysiłku 🙂

  2. Jeśli chodzi o facebooka, to tu robią selekcję nawet wśród tego co nas interesuje, według jakiegoś tam swojego algorytmu. Przez to nie mogę mu wierzyć, że na pewno mi wszystko wyświetli, co mnie interesuje, bo wiem, że tego nie robi. Niby to ma być oszczędność naszego czasu. W rzeczywistości jest tak, że muszę szukać na własną rękę poza nim. Raczej średnio mnie zadowala ograniczenie według jego algorytmu :/

  3. Marta napisał(a):

    Bardzo fajny tekst. Tak prawdziwy dla nas wszystkich… Ja też już od jakiegoś czasu się nad tym zastanawiam, próbując ‚lajkować’ strony inne od tego co zwykle oglądam. Ale wszystkie te informacje i tak są dodatkowo filtrowane, trzeba aktywnie szukać informacji (a to jak wiadomo zajmuje czas i czasem się nie chce..) i cały proces znów się nakręca.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *