Tożsamość a temperatura sieci ?

FacebookTwitterGoogle+Podziel się

 

Kim jesteś w sieci,  jak dalece tożsamość w niej prezentowana jest z Tobą spójna,

czy poznanie kogoś w sieci jest możliwe ?

Na te i wiele innych pytań postaram się odpowiedzieć w serii, którą właśnie rozpoczynam. We wstępie zajmijmy się realiami sieci oraz prawami, którymi się rządzi, po to, aby płynnie przejść to treści, która stanowi meritum, czyli do psychologii tworzenia wrażenia w sieci.


Tożsamość 
to w dużym uproszczeniu własna wizja siebie. Podążając za  teorią Eriksona, głównie manifestuje się ona w dwóch obszarach: stosunku do samego siebie oraz stosunku do innych ludzi. Każdy z nas ma tożsamość, to co nas różnicuje to samoświadomość w tym obszarze, czyli tzw. poczucie tożsamości, które w skrócie jest sposobem jej doświadczania.

W świecie społecznym prezentowanie i doświadczanie własnej tożsamości jest w dużym stopniu przez każdego z nas zautomatyzowane. W relacji z innymi ludźmi mamy mniej lub bardziej skuteczne sposoby autoprezentacji i z dużą łatwością  rozpoznajemy, jak też klasyfikujemy zachowanie innych – tzw. pierwsze wrażenie. Człowiek jako „skąpiec poznawczy” dąży do tego, by w ekspresowym tempie dokonać rozpoznania i sklasyfikowania otaczającej go rzeczywistości.

Cyberprzestrzeń, bo o niej będzie mowa, rządzi się swoimi prawami. Parafrazując  Patrice Wallace, autorkę książki „Psychologia internetu”, napiszę, iż cyberprzestrzeń początkowo była obszarem skutym lodem. Autorka wspomina czasy, gdy internet pozbawiony był takich środków wyrazu jak choćby wszechobecne dziś emotikony, językowe środki wyrazu takie jak zwielokrotnienie liter i znaków interpunkcyjnych, pisane oznaczenia reakcji niewerbalnych, onomatopeje itd. (temat na odrębnego posta). Przed laty serfujący po internecie mieli ograniczone możliwości oraz nie potrafili  wyrażać emocji online, co znacznie pogarszało jakość kontaktu interpersonalnego. Dziś język emocji społeczności internetowych się zmienił, przeciętny tubylec  ma do wyboru dużo bardziej rozbudowaną możliwość  abstrakcyjnego komunikowania się, co nie oznacza, że kontakt interpersonalny w cyberprzestrzeni rządzi tymi samymi prawami co kontakt face to face.

Co zatem  wyróżnia cyberprzestrzeń ?

Temperatura, Salomon Asch, tuż po wojnie odkrył, że ludzie są skłonni do szybkiego formułowania sądów o innych, nawet przy ograniczonych danych. W serii eksperymentów odkrył, iż cechami, które w znaczący sposób determinują ocenę drugiej osoby są: ciepło i chłód. 

Wallace w oparciu o tą teorie podaje, iż znaczne ograniczenie środków ekspresji przyczynia się do zmaksymalizowania doświadczania chłodu. Rodney Fuller, zajmujący się badaniami interfejsów człowiek-komputer w przeprowadzonych przez siebie badaniach eksperymentalnych, zauważył, że  w procesie tworzenia wrażenia, pomyłki związane z oceną ciepła i chłodu są dość powszechne, a ludzie znający się jedynie z cyberprzestrzeni mają skłonność do oceniania siebie wzajemnie  jako bardziej zadaniowych, analitycznych i logicznych, pomijając cechy prospołeczne takie jak uprzejmość, wrażliwość czy towarzyskość. To, co ciekawe, zniekształceniu ulegała również ocena dotycząca przestrzegania zasad i  porządku. Osoby znające się jedynie z sieci przeceniały gotowość do przestrzegania  zasad u swojego współrozmówcy.  To pokazuje, że interakcja w sieci, może być obarczona pewną tendencją do przypisywania innym cech z obszaru chłodu, czyli: drażliwości, kłótliwości czy egoizmu. Stąd już krótka droga do nieporozumień, których w sieci bez liku.

Dziś temperatura sieci zdaje się  ukropem, ale czy w tym gąszczu ekspresji widać ciepło ? Zdaje się, że mamy eskalację zjawiska, o którym Wallace pisze w książce. Spirala wzajemnych projekcji ze spektrum chłodu powoduje nieustanną potrzebę walki. Zatem w jaki sposób zarządzać skutecznie wrażeniem w sieci? Jest na to kilka sposobów, które zaprezentuje w kolejnych postach.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *